Strona:PL Władysław Bełza - Dla polskich dzieci.djvu/052

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


PRZĘDZIWO NAJŚWIĘTSZEJ PANNY
(BABIE LATO)

Już jesień nadchodzi, już ptaki wędrowne,
Gromadzą się w stada nad wodą,
By wzlecieć na długo w te kraje czarowne,
Gdzie słońce lśni wieczną pogodą.

I któż tu zostanie? Śród wichru i słoty,
Kto słodką się ozwie pociechą?
Gdy tylko na ziemi płacz słychać sieroty,
I świegot wróbelka pod strzechą?

Lecz z ptaszkiem pół biedy: choć zima go nęka,
Choć wszystko powarzy w swym biegu,
To zawsze się znajdzie poczciwa gdzieś ręka,
Co ziarnko mu rzuci na śniegu.

Lecz biedne sieroty... O! Boże mój, Boże!
Te całą już tracą nadzieję,
Bo któż je przytuli i któż je w tej porze,
W cieplejsze sukienki odzieje?