Przejdź do zawartości

Strona:PL Verne - Pięć tygodni na balonie.djvu/93

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

dwaj śmiali francuzi, panowie Barral i Bixio, lecz balon ich doznał uszkodzenia...
— A czy spadli — zapytał z zajęciem Kennedy?
— Tak jest — ale spadli tak jak uczeni, nie ponosząc żadnej szkody.
— A więc moi panowie — powiedział Joe, wolno wam naśladować ich upadek, ale ja, ponieważ się nie zaliczam do uczonych, wolę trzymać się środka, nie zapuszczać się ani za wysoko, ani też spadać za nizko. Nie trzeba być zarozumiałym!
Na wysokości 6,000 stóp ciężkość powietrza widocznie się zwiększyła. Głosu słychać mniej dokładnie, wzrok zaciemnia się i oko, spoglądając na dół, widzi nieokreślone masy; ludzie i zwierzęta nikną z przed naszych oczu, drogi wyglądają jak wąskie paski, jeziora zamieniają się w małe stawy.
Doktór i jego towarzysze znajdowali się w anormalnym stanie, prąd atmosferyczny porwał ich po nad góry, na których wierzchołkach leżały wielkie masy śniegu, górzysty ten kraj wskazywał robotę neptuniczną, pierwszych dni stworzenia świata. Słońce świeciło w zenicie i promienie jego padały ukośnie na puste wierzchołki; doktór zrobił dokładne zdjęcie tych gór, składających się z 4-ch rozmai-