Przejdź do zawartości

Strona:PL Verne - Pięć tygodni na balonie.djvu/89

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Jakim sposobem?
— Sposobem bardzo prostym, wzniosę się po nad tę zaraźliwą atmosferę, potrzeba mi na to tylko 10 minut. W istocie po upływie tego czasu podróżni nasi byli po nad wilgotną strefą.
— Jeszcze chwilę, Dicku, a odczujesz wpływ czystego powietrza i słońca.
— To będzie cudowne lekarstwo! — zawołał Joe.
— Bardzo naturalne!
— Nie wątpię!
— Posyłam Dicka na świeże powietrze, jak to się co dzień w Europie zdarza.
— Ach ten balon, to rzeczywiście raj — powiedział Kennedy, który czuł się już lepiej.
— We wszelkich okolicznościach umie sobie radzić — dodał Joe.
Masa obłoków, które się w tej chwili rozsuwały pod łodzią, przedstawiały zadziwiający widok; posuwały się one jedna po nad drugą i złączały ze wspaniałym przepychem, odsuwając promienie słoneczne.
„Victorja“ osiągła 4,000 stóp; termometr wskazywał opadanie temperatury; nie widziano też ziemi.
W odległości około 50 mil wysuwała się góra Rubeho ze swoim iskrzącym się wierzchoł-