Ta strona została przepisana.
ROZDZIAŁ XII.
Noc przeszła spokojnie, w sobotę zrana Kennedy obudziwszy się skarżył się na zmęczenie i dreszcze. Powietrze uległo zmianie. Horyzont pokrył się gęstymi obłokami, groziła burza. Smutny to kraj, Zungomero, w którym, z wyjątkiem 14 dni w Styczniu, bezustannie padają deszcze.
Silna burza, zaczęła niebawem szaleć, tak zwane „Nullahs“, rodzaj trąb powietrznych przechodziły, niszcząc zupełnie drogi.
— Wstrętny to kraj — powiedział Joe, zdaje się, że p. Kennedy’emu nocleg tutaj nie bardzo posłużył.