Przejdź do zawartości

Strona:PL Verne - Pięć tygodni na balonie.djvu/58

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

Nie była to pierwsza podróż morska Joego, niebawem przywykł do życia na pokładzie i wszyscy go też polubili z powodu jego szczerości i dobrego humoru.
Odblask sławy jego pana padał i na niego, gdy mówił, słuchano go uważnie, jakby wyrocznię. Podczas gdy doktór nauczał w kajucie oficerskiej, Joe królował na pokładzie. Naturalnie była głównie mowa o podróży balonem. Trudno było Joemu przekonać niedowierzających słuchaczów o możliwości przedsięwzięcia, ale gdy raz tego dokonał, szło już bardzo gładko i opowiadania jego wywierały wstrząsające wrażenie na umysły majtków.
Opowiadał on swoim słuchaczom, że po tej podróży nastąpią liczne inne, że jest to tylko początek całego szeregu znakomitych wypraw.
— Wiecie, moi przyjaciele, że gdy raz się spróbuje podróżowania balonem, nie można się już obejść bez tego rodzaju komunikacyi, przy następnej wyprawie zamiast udać się z jednej strony na drugą, puścimy się prosto, wciąż się podnosząc.
— Dobrze! — zatem wprost na księżyc, zauważył jeden ze zdumionych słuchaczy.
— Na księżyc? — odparł Joe; nie, — to byłaby podróż za zwyczajna! Na księżyc może każdy się dostać! a wreszcie nie ma tam wody i nale-