Przejdź do zawartości

Strona:PL Verne - Pięć tygodni na balonie.djvu/42

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Przygotuj się pan jednakże, mój pan wnet po nas przyjdzie.
— Ja z nim nie pójdę!
— Tego mu pan chyba nie zrobisz?
— Zrobię!
— Eh! — tak pan mówisz, póki go tu niema, gdy jednak spojrzy panu w oczy i powie: Dicku, — przepraszam za moją śmiałość, muszę koniecznie wiedzieć ile ważysz, wówczas pan z nami pójdziesz, o zakład idę.
— Nie pójdę!
W tej chwili wszedł doktór do gabinetu, gdzie toczyła się powyższa rozmowa, spojrzał przeciągle na Kennedy’ego, który jakoś nie był w humorze i rzekł:
— Dicku, chodź zemną, a i ty także Joe, muszę się przekonać ile ważycie.
— Ależ....
— Kapelusza nie zdejmuj. — Chodź.
I Kennedy poszedł. Udali się do pracowni pp. Mitschel, gdzie waga już była przygotowaną. Doktór kazał Kennedy’emu stanąć na platformie, co tenże wykonał bez oporu, mrucząc tylko: no, no, to mnie jeszcze do niczego nie zobowiązuje.
— Sto piędziesiąt trzy funty, rzekł doktór, zapisując cyfrę w notatniku.
— Czy jestem za ciężki?