Znajdował się już bardzo blisko od brzegu ocienionego drzewami, gdy poczuł niezwykły zapach.
— Zupełnie tak, jak przewidywałem, krokodyl niedaleko. Zanurzył się szybko, ale nie tak prędko, ażeby mógł wyminąć jakieś olbrzymie ciało, którego skóra pokryta łuską nieprzyjemnie go dotykała.
Myślał, że jest stracony i począł pływać z rozpaczliwą szybkością; wypłynął na powierzchnię i znów się zanurzył. Płynął jak można najostrożniej, gdy nagle poczuł, jak go pochwycono za rękę, a potem całego.
Biedny Joe! myślał ostatni jeszcze raz o swoich panach i rozpoczął rozpaczliwie się pasować, podczas czego wielce go dziwiło, że nie jest pociągany na dno. Wiedział dobrze, że krokodyle zdobycz swą ściągają na dno i dopiero tam ją połykają, on wszakże czuł, że go ciągną na powierzchnię. Otworzył oczy i ujrzał się wśród dwóch negrów, którzy go mocno trzymali, wydając przy tem dzikie okrzyki.
— Patrzcie, negrzy zamiast krokodyli! — zawołał zdumiony Joe, przekładam ich w każdym razie nad te bestje! ale jak mogli ci hultaje używać tu kąpieli. Nie wiedział, że mieszkańcy wysp jeziora Tschad zanurzali się w wodach,
Strona:PL Verne - Pięć tygodni na balonie.djvu/253
Wygląd
Ta strona została przepisana.