Przejdź do zawartości

Strona:PL Verne - Pięć tygodni na balonie.djvu/231

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Będzie to zajmujące wznosić się po nad tym dywanem wodnym, urozmaici to nie mało naszą podróż.
— Zdaje mi się, że nie powinniśmy narzekać na brak urozmaiceń.
— W samej rzeczy, wyjąwszy braku wody w pustyni, nie groziło nam dotąd żadne poważne niebezpieczeństwo. Nasza odważna „Victorja“ wybornie się zachowuje. Dziś mamy 12 Maja, a 18 Kwietnia wyruszyliśmy, jesteśmy zatem w drodze 25 dni. Jeszcze około 10 dni, a osiągniemy celu.
— Dokąd przybędziemy?
— Nie wiem i mało mi na tem zależy.
— Masz słuszność, pozostawmy Opatrzności starania, dotyczące kierowania balonem i opiekę nad nami.
Podróżni posuwali się prostą drogą biegiem Shari; cudowne brzegi tej rzeki nikły w cieniu rozmaitych drzew; mknęli przez bogaty, w bujną roślinność okręg Maffatay, i dosięgli nareszcie południowego brzegu jeziora Tschad. To było zatem morze Kaspijskie Afryki, o którego istnieniu tak długo wątpiono, to międzymorze, dokąd dotarły tylko wyprawy Denhama i Bartha.
Doktór starał się zbadać obecne ukształtowanie jeziora, które różniło się od zaobserwo-