Ta strona została przepisana.
ROZDZIAŁ XXX.
O godzinie 8-ej z rana zauważył Joe, trzymający straż, jak znikało pod nimi miasto i, że „Victorja“ podjęła swą podróż. Doktór i Kennedy przebudzili się.
Fergusson spojrzał zaraz na kompas i stwierdził z zadowoleniem, że wiatr unosił balon w kierunku północnym i północno-wschodnim.
— Mamy dziś szczęście, wszystko nam sprzyja, być może, iż jeszcze odkryjemy jezioro Tschad.
— Czy jest ono bardzo długie? — pytał Kennedy.
— Ciągnie się na przestrzeni 120 mil.