Ta strona została przepisana.
Doktór niebawem znalazł wytłómaczenie tego zjawiska.
Przyczepiono do skrzydeł gołębi łatwo zapalny materjał i puszczono ptaki w kierunku balonu. Przestraszone gołębie pofrunęły, rzucając w różne strony snopy płomieni. Kennedy strzelał do ptaków, ale na nic się to zdało wobec takiej masy. Ptaki już otaczały łódź i balon...
Doktór wyrzucił z łodzi kawał kruszcu i usunął się jak można najprędzej przed atakiem niebezpiecznych ptaków. Jeszcze przez parę godzin widziano, jak gołębie fruwały w różnych kierunkach, później zmniejszyła się ich liczba i nakoniec zupełnie znikła.
— Teraz, — rzekł doktór, możemy spać spokojnie.