Ta strona została przepisana.
ROZDZIAŁ XXIX.
Rano 11-go Maja, „Victorja“ puściła się w dalszą drogę. Jak dotąd podróżnicy wyszli cało z szalejących orkanów, tropikalnych upałów i niebezpiecznych wylądowań. Fergusson mógł już teraz liczyć na wyborny swój statek powietrzny i przestał się niepokoić rezultatem podróży.
Przezorność nakazywała mu w tym kraju barbarzyństwa i fanatyzmu zachowywać wszelkie środki ostrożności i zalecił swoim towarzyszom bacznie zwracać uwagę na wszystko, co się wydarzyć może. Wiatr unosił ich znowu nieco na północ, około godziny 9-ej ujrzeli wielkie, wśród dwóch wysokich gór wzniesione, miasto Mosfeja.