— Nie, osłona gutaperkowa wytrzymałaby wyższą jeszcze temperaturę.
— Chmura! chmura! — zawołał Joe, którego bystry wzrok mógł iść w zawody z najlepszą lunetą.
W istocie można było teraz zauważyć wyraźnie chmurę, roztaczającą się powoli na horyzoncie.
— Z tej pojedynczej chmury deszczu nie będzie — rzekł doktór, kształty jej są bezzmienne.
— A możebyśmy się do tej chmury wznieśli?
— Obawiam się, że nic to nie pomoże, przytem stracimy wiele gazu, a tem samem wody. W naszem jednak położeniu wszystkiego powinniśmy próbować, a zatem wzniesiemy się.
Po rozszerzeniu płomienia w dmuchawce, powstało straszne gorąco, i niebawem balon wzniósł się w górę.
Na wysokości 1,500 stóp od ziemi natrafiono na chmurę, otoczoną gęstą mgłą. Nie uczuwano najmniejszego wiatru, „Victorja“ nieco prędzej szybowała; była to jedyna korzyść z tej próby.
Około godziny 4-ej zdawało się Joemu, że zauważył jakiś przedmiot, unoszący się na piaszczystej równinie, i niebawem stanowczo zapewniał, że widzi dwie palmy.
Strona:PL Verne - Pięć tygodni na balonie.djvu/196
Wygląd
Ta strona została przepisana.