Przejdź do zawartości

Strona:PL Verne - Pięć tygodni na balonie.djvu/176

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

cie uda się wam; ujrzycie znowu waszych krewnych, przyjaciół, ojczyznę...
Misjonarz znów popadł w takie osłabienie, że musiano go położyć, Fergusson trzymał go przez parę godzin na rękach. Nie mógł zapanować nad sobą patrząc, jak życie szybko ulata, czyżby mieli go znów utracić, wyrwawszy z objęć śmierci? Doktór opiekował się chorym z największą pieczołowitością, dzięki temu nieszczęśliwy stopniowo odzyskiwał przytomność.
Z urywanych słów księdza dowiedziano się jego historji.
Misjonarz był biednym, młodym człowiekiem z Aradon, wsi w Bretanji, już od młodości marzył, aby zostać księdzem. Z życiem ascetycznem chciał połączyć życie pełne niebezpieczeństwa i wstąpił do zakonu księży misjonarzy. W 20 roku życia opuścił swą ojczyznę i udał się do niegościnnych wybrzeży Afryki, a ztamtąd, pomimo licznych przeciwności, dotarł do plemion, zamieszkujących górne dopływy Nilu. Przez dwa lata daremne były jego usiłowania celem nawrócenia niewiernych. Jedno z najdzikszych plemion Nyambarra uwięziło go; znosił najstraszniejsze katusze, ale pomimo to nie ustawał w nauczaniu i nawracaniu. Plemię to w jednej z walk z sąsiadują-