— Jesteśmy, angielskimi podróżnikami — odpowiedział doktór; postanowiliśmy balonem objechać Afrykę i podczas naszej jazdy mieliśmy szczęście ocalić pana.
— Wiedza ma swoich bohaterów — rzekł misjonarz.
— Religja zaś męczenników — dodał szkot.
— Pan jesteś misjonarzem? — pytał doktór.
— Jestem kaznodzieją misyjnym łazarzystów. Bóg mi was zesłał, niech będzie Chwała Jego! Przybywacie z ojczystej części świata, opowiedźcie mi, proszę, o Europie, Francyi, od pięciu lat jestem bez żadnej ztamtąd wiadomości.
— Pięć lat przebywałeś pan wśród dzikich? — zapytał Kennedy.
— Tak — odpowiedział młody ksiądz, są to barbarzyńcy, ale współbracia, których tylko religja może oświecić.
Fergusson, czyniąc zadość żądaniu misjonarza, długo opowiadał o Francyi. Ten słuchał go uważnie i łzy ciekły mu z oczu. Biedny człowiek ściskał dłonie Joe’go i Kennedyego, a ręce jego były rozpalone od gorączki. Doktór przyrządził mu parę szklanek herbaty, którą chory wypił z apetytem.
— Jesteście odważnymi podróżnikami — powiedział on i wasze ryzykowne przedsięwzię-
Strona:PL Verne - Pięć tygodni na balonie.djvu/175
Wygląd
Ta strona została przepisana.