Przejdź do zawartości

Strona:PL Verne - Pięć tygodni na balonie.djvu/172

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

myślając się, że ofiara może im być wyrwaną; Kennedy pochwycił strzelbę, lecz doktór zakazał strzelać.
Ksiądz leżał na kolanach, nie miał sił utrzymać się na nogach. Gdy łódź zbliżyła się do ziemi, Kennedy rzucił swą strzelbę, uniósł więźnia i ułożył w łodzi; ściśle w tej samej chwili Joe, wyrzucił 200 funt. balastu.
Doktór zamierzał wznieść się teraz z nadzwyczajną szybkością, ale, pomimo wszelkich zastosowanych środków, balon, podniósł się na 3 — 4 stopy od ziemi i pozostał nieruchomym.
— Co nas powstrzymuje? — zawołał przestraszony Fergusson.
Przybiegło kilku dzikich, wydając przeraźliwe krzyki.
— O! zawołał Joe, spoglądając na dół, jeden z tych przeklętych czarnych uczepił się łodzi.
— Dicku, Dicku! — zawołał doktór, wyrzuć skrzynię z wodą!
„Victorja“, nagle pozbawiona około 100 funtów ciężaru, uniosła się o 300 stóp w górę.
— Hura! — wykrzyknęli towarzysze doktora.
Nagle balon uniósł się do 1,000 stóp.

— Co się stało? — zapytał Kennedy, tracąc równowagę.