Przejdź do zawartości

Strona:PL Verne - Pięć tygodni na balonie.djvu/170

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.
ROZDZIAŁ XXI.


Fergusson kierował światłem w różne strony okolicy, trzymając dłużej w miejscu, zkąd rozległ się okrzyk rozpaczy.
Drzewo, nad którem „Victorja“ zawisła nieruchomie, znajdowało się wśród pól trzciny cukrowej. Widać było około 50 nizkich, okrągłych chat, w których poruszali się w różne strony liczne indywidua. Sto stóp pod balonem był urządzony pal, do którego przywiązany leżał człowiek; był to młody mężczyzna, najwyżej 80 lat liczący, o długiej czarnej brodzie, na wpół odziany, źle wyglądający, okryty ranami, z których krew się sączyła.