Przejdź do zawartości

Strona:PL Verne - Pięć tygodni na balonie.djvu/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

silniejszego środka, niż dmuchawki tlenowodorowej; wyrzucę w odpowiedniej chwili nadmiar balastu i wzniosę się napewno z wielką szybkością.
— Nie ulega to wątpliwości!
— W każdym razie będziemy mieli tu do czynienia z bardzo niekorzystnym objawem, a mianowicie: gdy później zechcę się opuścić, będę zmuszony stracić pewną ilość gazu, który jest dla nas bardzo cennym, ale nie możemy żałować jego utraty, gdy chodzi o ocalenia człowieka.
— Masz słuszność, Samuelu, musimy wszystko poświęcić, ażeby ocalić nieszczęśliwego!
— Działajmy więc, przynieście worki na skraj łodzi, abyśmy mogli się ich pozbyć za jednym zamachem.
— A ciemność?
— Trzymajcie broń w pogotowiu, być może, że będziemy zmuszeni strzelać zbiorowo z karabinu, dwóch flint i 10 rewolwerów. Być nawet może, że nie będzie trzeba takiego hałasu. Czyście gotowi?
— Tak! — odpowiedzieli Kennedy i Joe.
— Dobrze, zwracajcie na wszystkie strony uwagę, Joe zsunie balast, a Dick uprowadzi więźnia; nic jednak stać się nie powinno bez