— Wysokość tych bananów jest w istocie zadziwiającą, lecz w lasach nowego świata są jeszcze wyższe.
Podczas gdy rozmawiano o wysokości rozmaitych drzew, las ustąpił miejsce zbiorowisku chat, pośród których Joe zauważył ogromne drzewo i zawołał w zapale:
— Jeżeli to drzewo od 4,000 lat wydaje takie owoce, to niema mu czego zazdrościć i wskazał na olbrzymi sykomor, którego pień zasłaniał członki ludzkie.
Kwiecie, o którym mówił Joe, były świeżo obcięte głowy ludzkie.
— Drzewo wojenne kanibalów — powiedział doktór; indjanie zdejmują tylko czerepy, afrykanie zaś całe głowy.
— Prawdziwa rzecz mody — zauważył Joe.
Z horyzontu tymczasem znikła wieś z obciętemi głowami; druga nieco dalej, nie mniej wstrętny przedstawiała widok, na wpół strawione trupy, oszpecone szkielety i rozproszone członki, pozostawione zostały na pożarcie hyenom i szakalom.
— Są to ciała złoczyńców, rzuca się tu ich tak samo, jak w Abisynji na pożarcie dzikim zwierzętom. W okolicach południowej Afryki, mówił dalej doktór, złoczyńców zamykają w chatach, które podpalają.
Strona:PL Verne - Pięć tygodni na balonie.djvu/156
Wygląd
Ta strona została przepisana.