Ta strona została przepisana.
ROZDZIAŁ XIX.
Wiatr dął silnie i nieregularnie, „Victorja“ formalnie lawirowała w powietrzu, rzucana to na północ, to na południe, nie mogąc natrafić na stały prąd powietrzny.
— Jedziemy bardzo szybko, ale nie posuwamy się — rzekł Kennedy, spoglądając na bezustanne chwianie się igły magnetycznej.
— „Victorja“ posuwa się z szybkością 18 mil na godzinę — rzekł Fergusson. Spojrzyjcie na dół, a przekonacie się, jak szybko usuwa się to pole z pod nóg naszych. Las ten wygląda jakby się chciał na nas rzucić.
— Las ten już wytrzebiony, — zauważył strzelec.