Przejdź do zawartości

Strona:PL Verne - Pięć tygodni na balonie.djvu/118

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.
ROZDZIAŁ XV.


A teraz, kochany Samuelu, — odezwał się strzelec, opowiedz nam o wizycie swojej u sułtana. Co to za człowiek?
— Stary, na wpół umarły pijak — odpowiedział doktór, którego strata nie da się zbyt dotkliwie odczuć.
Podczas rozmowy o sułtanie, jego dworakach i pałacu, niebo w kierunku północnym pokryło się gęstemi chmurami. Dość silny wiatr posuwał „Victorję“ w stronę północno-wschodnią.

Około 8-ej wieczorem podróżni znaleźli się pod 32°4’ długości i 4°17’ szerokości, prądy