Strona:PL Teogonja Hezjoda.pdf/30

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dzi siedzieli tam, nękani bólami, „a serce żarła rozpacz straszna bez nadziei“. Owoż, kiedy tak walka bogów przetrwała dziesięć lat bezskutecznie, Gaja, trzymająca stronę Zeusa, poradziła mu aby uwolnił Sturamiennych z tej ciężkiej niedoli i uczynił ich swymi sprzymierzeńcami. Radzie tej przyklasnęli też inni bogowie, stronnicy Zeusa, dzieci Rei, i tym sposobem Zeus zyskał pomoc wielce skuteczną, bo każdy Sturamienny stał za całe wojsko. Posilono ich nektarem i ambrozją, i w zupełności dla sprawy pozyskano. Z ich wystąpieniem, po zachęcającej przemowie Zeusa i replice Kottosa wyrażającej wdzięczność za uwolnienie z ciemnicy, walka przybiera rozmiary i charakter, jakiegobyśmy napróżno szukali w dziejach bojów ludzkich, najbardziej homerycznych; i gdyby poeta niewiedzieć jak okrywać chciał ten ruch imionami istot uosobionych, czujemy nawskroś że on wzoruje swój opis na starciu się potęg Natury, wrogich sobie sił żywiołowych. W tych zapasach groźnych bogów Tytanicznych z mocarzami Sturamiennymi, niema mowy o utarczkach osobistych, ciała z ciałem, w ogólnym tylko wirze gonią się i świszczą w powietrzu ogromne odłamy skał, od huku i naporu drży ląd wylękniony, szaleją wichry, morze ryczy, trzęsie się wspaniały Olimp, łoskot dobiega aż do stóp czarnego w głębi ziemi Tartaru. A kiedy tak się z jednej strony sprawiają Sturamienni, Zeus również nie przygląda się bezczynnie, ale wypuszcza błysk za błyskiem, grom za gromem, tak, że ziemia, morze i cały przestwór niebieski przedstawia jedną tylko płomienną łunę. Tytani ulegają, jeden po drugim spada zepchnięty w podziemie; Kronidzi, a na czele ich Zeus zwyciężają na całej linii.
Niejeden dałby coś za to ażeby wiedzieć co pod tym mitem rozumiał Hezjod. Czy brał go tak poprostu, jak mu przekazała tradycja, czy też uważał go za jakiś symbol? Zważmy że opis tej walki, walki bogów, w niczem nie przypomina opisów innych, tak gęsto rozrzuconych np. w Iliadzie. Zwykle tam stają nietylko dwa wrogie sobie obozy, ale poeta z jednakiem staraniem opisuje oba, wymienia wodzów, sławi głównych z obu stron bohaterów, kreśli przygody, i t. p. Tu zaś działalność, bojowa przedstawia się jednostronnie, mianowicie ze strony Sturamiennych i Zeusa, o Tytanach cicho zupełnie, żadne nie uwydatnia się imię, żaden czyn bohaterski, szczególny. Można więc pochwalić takt Hezjoda, że „walki bogów“ nie chciał odmalowywać na modłę bitew pomiędzy ludźmi, i działalność walczących ograniczył. Właściwie, nie jest to nawet obraz samej działalności, ile raczej jej skutki: wzburzenie całego świata, w którem Tytani, wobec naporu sił przeciwnych, kroku dotrzymać nie mogą. W moich więc oczach cały ten opis wygląda na