Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/163

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


anioła, chora i wiedząca, że żyć nie będzie, leżąc obrywała listki róży z uśmiechem ciekawości… czy prędko umrze!... i nie widziałem – i nie chciałem już widzieć żadnego uśmiechu… aż raz ujrzałem u gotyckiej furty czarnego kościoła dziecię, podające z uśmiechem jałmużnę zbolałemu starcowi…. On na widok tego kwiatka zapomniał wszystkich boleści i zawodów życia i uśmiechnął się – a ten akord uśmiechów ich, jak przeszłość z przyszłością, chwycił do arfy swej, stojący nad niemi stróż anioł i powiał z nim w błękity…. I oto pierwszy uśmiech przyjaźni, sympatya zagnieździła się w nim na całe niebo przyszłych rozkoszy… na niebo nie z tej ziemi, – przeto o nim śpiewać będziemy, – ale – nie na tej ziemi!... Oto uśmiech bohatera przebaczającego!...

I uśmiech poety na widok doścignionego ideału, ściganego całe życie, który przestaje go nęcić, skoro go dosięgnął ramieniem piorunowem… i znów powraca smętne słowo „perfectum!” i w smętności się uśmiech ten rozpłynął, aż spoczął w śmierci nieśmiertelności pełnej, po mękach Tantala!... Ten uśmiech unieśmiertelnił wielki Ritschl [1] w swoim posągu Psychy i Zefira [2], gdzie (pod dłutem mistrza boskiej Piety [3]) [4], marmur stał się powiewem….

Ale z daleka doleciał mnie dźwięk wesoły,

  1. Przypis własny Wikiźródeł Ernst Rietschel - patrz artykuł w niemieckiej wersji Wikipedii.
  2. Paryż.
  3. Drezno, odlew.
  4. Przypis własny Wikiźródeł Ernst Rietschel Pieta z roku 1851, udostepniona przez [1].