Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


mną nigdy o tobie. – Dalej gorzki śmiech człowieka, gdy czuje słabość swoją – czy to wobec potęg materyi, których zdeptać nie chce, udając przed sobą samym brak siły, czy na myśl, że nie ma siły cofnięcia złego, które spełnił, wskrzeszenia najlichszego robaka, którego rozdeptał po drodze, czy to nad tajemnicami ducha, które bada na próżno, czy nad bezmiarem morza ryczącego śmiechem demonów – czy szeroko otwarłszy okno, utonie w ciche gwiazdy nocy majowej, czy wreszcie, kiedy otworzy okno duszy swojej i zagłębi się jak orzeł w przepaście własne – czy kiedy pocznie wątpić o sercu żony, czy kiedy z rozdzierającym uczuciem zwątpi serce przyjaciela, lub własną siłę bycia wiernym zasadom swoim przeciw całemu światu – wszędzie ten uśmiech słabości urąga na jego licach, a ma prawo straszliwie urągać, bo więcej złego przez słabość, jak przez złość się dzieje, i trudniejszą odwaga cywilna niż wojskowa. Dalej uśmiech radości dziewiczej, wiosennej, tak, jak go genialnie w śpiewie swoim stopniuje nieporównana kolorystka pani Artot, [1] gdy w pierwszym akcie Traviaty woła bez końca i końca tylko to jedno słowo: „Gioja!” [2] z całą nieskończonością jego ludzkich, łkających odcieni. To znowu uśmiech zemsty – jak go strasznie oddał Halewy [3] w ostatniej scenie „Żydówki”, kiedy Eleazar swoim strasznym tam! Jak gromem zabija kardynała, a ofiara przepada w płomie-

  1. Przypis własny Wikiźródeł Désirée Artôt - patrz artykuł w angielskiej wersji Wikipedii.
  2. Przypis własny Wikiźródeł Gioia - po włosku: radość.
  3. Jacques Fromental Halévy - patrz artykuł w Wikipedii.