Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/061

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pułkownikowa


(Z obawą.)


Gdym opuszczała na lato stolicę, prosiła mnie, bym jej na czas jakiś do siebie przyjechać pozwoliła, – i pisze mi, że lada dzień się wybiera; list się spóźnił i może być lada chwila – ale może to twoją mizantropię razi, – gotowam odprosić – by żadnej przykrości….

Edmund


(Prędko.)

O nie! Nie! Droga mamo, któżby nie pragnął poznać miłej i ładnej Polki?...

Pułkownikowa

To dziwne – wszak każde odwiedziny były ci natrętne? – przejrzyj list a poznasz choć profil tej duszy….

Edmund


(Czyta.)


„Droga Pani! Nabyłam prawa do twego serca, ty do mnie całej. Z poczciwego dziecka podniosłaś mnie do godności polskiej kobiety, czuję, com tobie winna – i dlatego mówię otwarcie jak dziecko z tobą, bo nie mam nikogo prócz ciebie. – Jednostajność miasta, świata i jego form zmęczyła mnie już nadto, mam mnóstwo wielbicieli, ani jednego człowieka, potrzebująca choć jednego serca, co by mnie jak twoje po macierzyńsku wsparło i przygarnęło; ośmielam się korzystać z twego