Strona:PL Tarnowski-Szkice helweckie i Talia.djvu/026

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Oda do Mont Blanc


(Z Szamuny.)



O piękny jest król skał i gór,
W koronie gwiazd, na tronie chmur
               Mont Blanc!...
Do Himalaji matki wichrów chór
Szle z pozdrowieniem dalekim co rania,
Witając niższych gór bratnie postacie
               Mont Blanc!...
Fałdem zielonych lasów po kolana
Obrzucił stopy swoje w majestacie,
Czasem w nich nitka zdrojów przetykana
Bieży w dół, błyszcząc po zielonej szacie,
A piersi dumnym, olbrzymim oddechem
Śnieżną koszulę podarł, że przegląda
Granit jej hardy, co korony żąda,
Ale od gromów wyższa jego głowa
Bodzie niebiosa, gardzi gromów echem,
Groźna jak anioł, którego Jehowa
Zsyła na ziemię i patrzy w doliny,
Czy nad koronę wyższa? czy na ziemi
Dla jego skroni nie ma wśród głębiny
Mórz pereł jasnej – nad te, co lśniącymi