Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Pani Hańska.djvu/088

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


w serwetę. Otóż, jeżeli nie dopuścił się ostatniej zbrodni, to pewna, iż stał się winnym pierwszej. Oczywiście to jest przykry widok, i nieraz, kiedy widziałam jak popełnia to, co my nazywamy błędami przeciw wychowaniu, miałam pokusę upomnieć go, tak jak upomniałabym Annę w podobnym razie. Ale to wszystko, to jest „powierzchnia“. Sam człowiek ma w sobie coś, co jest o wiele więcej warte niż złe albo dobre formy: ma geniusz, który elektryzuje i przenosi w najwyższe sfery ducha, ten genjusz, który człowieka wyrywa z samego sobie, który pozwala ziścić i zrozumieć to, czego brakowało naszemu życiu...“
Ale kiedy Balzac, wyczerpany nadludzką pracą, przedwcześnie zużyty, przygnieciony kłopotami, chory, wszystkie swoje nadzieje złoży w tym upragnionym związku,