Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Pani Hańska.djvu/068

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tylko w nieobecności Balzaka; gdy on się zjawiał, magnetyzm jego rozpraszał wszystkie te chmury. Nie, doprawdy nie widzę, w czem mogłaby pani Hańska być lepsza, a Balzac ani na chwilę nie pragnie, aby była inna; nie bądźmyż bardziej wymagający od niego.
Inne też okoliczności, obce właściwie owym siedemnastu latom tego stosunku, zaważyły na sądzie potomnych o pani Hańskiej; a mianowicie śmierć Balzaka i jej wdowieństwo. Nie zatrzymywałbym się może przy tych sprawach, gdyby nie to, że były one wielokrotnie — a w najujemniejszym dla niej sensie — omawiane; że jestto punkt, w którym skupiło się dokoła pani Hańskiej wiele uprzedzeń, może potwarzy, i że właśnie w ostatnich miesiącach pojawiły się dokumenty, stanowiące nowe oświetlenie tych bardzo dra-