Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Pani Hańska.djvu/067

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przelotnej epoce młodości, a który Balzaka prześladował aż do końca, wszystko to musiało być jakże przeciwne tej kobiecie, przyzwyczajonej królować w chwale i dostatku udzielnej prawie dziedziczki. Pamiętajmy iż po śmierci męża, pani Hańska, młoda jeszcze, piękna i bogata wdowa, mogła myśleć o najświetniejszem zamęściu, a że dziesięcioletnie hołdy Balzaka zupełnie dostatecznie nasyciły jej próżność, gdyby próżność była jej pobudką. Jeżeli tedy pokonała w sobie wszystkie uprzedzenia, jeżeli pozostała wierna swej miłości, musiało to wynikać ze szczerego powinowactwa duchowego; było to istotne urzeczenie narkotykiem genjuszu. To też jeżeli nieufność, wątpliwości, uprzedzenia, nad których podsycaniem pracowało całe otoczenie, budziły się w pani Hańskiej, to