Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Dziewice konsystorskie.djvu/37

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nie, Polaku-Katoliku! na nic się nie zda nazywać oszczerstwami faktów, o których wróble na dachach świegocą. Gdyby ci, którzy wiedzą, zechcieli mówić, włosyby wam na głowie powstały. Nie, nie mogą najpoważniejsze i coraz częstsze sprawy w życiu opierać się wyłącznie na fałszu i świętokradztwie. Kto broni tego stanu rzeczy, kto śmie go nazwać — jak Polak-Katolik — „podstawą moralności ludzkiej“ — ten jest wrogiem religji.
Kościół katolicki jest wielki i potężny, ja jestem tylko skromny mędrzec. Ale powiem oto rzecz godną uwagi: Jedno z największych przesileń, jakie Kościół od czasu swego istnienia przeżył, wynikło z handlu odpustami; otóż czeka niechybnie Kościół jeszcze jedno ciężkie przejście, mianowicie z powodu handlu rozwodami. Bo wszelki handel ma to do siebie, że podlega nieubłaganym prawom wolnej konkurencji handlowej.
W końcu ostatnie wyjaśnienie: nie jestem masonem. Była chwila, że miałem ochotę nim z stać; tak mnie szarpano z prawa i z lewa,