Strona:PL Tadeusz Boy-Żeleński - Dziewice konsystorskie.djvu/24

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


na nauki pastora; wreszcie przyszedł uroczysty dzień zmiany wyznania. Pastor mówił tak pięknie, tak podniośle, że wrażliwa artystka znowu się spłakała. Jeszcze z wilgotnemi oczyma spotyka znajomego na ulicy; opowiada mu swoją przygodę. „No i cóż, teraz już pani nie będzie chodziła do dawnego kościoła, tylko do ich kościoła? — Ależ nie, odpowiada, przeproszę Matkę Boską i będę chodziła po dawnemu“.
Niewątpliwie, wolę takie pomięszanie pojęć od ich dawnej precyzji, która sprawiała, że ludzie wzajem palili się na stosach; ale z punktu widzenia religji — jakiejkolwiek — nie może to być pożądane. Najuroczystsze akty życia stają się formalistyką i komedją, boć i rola kapłana, który w niej bierze udział, bywa dość dziwna...
Rzecz prosta, że Kościół katolicki nie mógł patrzeć obojętnie na te objawy; zrozumiał, że niepodobna stać na dawnem nieprzejednanem stanowisku. Nowa — mimowolna — ofenzywa protestantyzmu na Polskę mogła się stać groźniejsza od owej z