Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/958

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    sem nowego i nadzwyczajnego zdumienia; lecz poprawiając się dodała: — jakto? on sobie tyle zadaje pracy?
    — Bah! — odpowiedział odźwierny, zdając się być zdziwiony tym wykrzyknikiem młodej kobiety — to rzecz bardzo prosta; nie każdy to może mieć pięćdziesiąt tysięcy rocznego dochodu, i kiedy się nie ma czem opłacić usługi, to trzeba samemu sobie być lokajem.
    — Bardzo słusznie, mój panie — odpowiedziała nieznajoma, przybierając wyraz zwykłej obojętności; ale czy pan nigdy nie byłeś w jego mieszkaniu?
    — Tylko dwa razy, pani.
    — I nie widziałeś w niem nic nadzwyczajnego?
    — Nie, pani, mieszka tylko w jednym pokoju, drugi nie jest wcale umeblowany.
    — A w tym pokoju nic nie nasunęło panu myśli, jakie może być jego zatrudnienie?
    — Mój Boże, jest to pokoik jak wszystkie inne, sprzęty są w nim orzechowe, bardzo czyste, łóżko, komoda, stół i cztery krzesła, oto wszystko.
    — Doprawdy, mój panie — rzekła młoda kobieta domyślając się nareszcie, jak te wszystkie pytania, a mianowicie jej zdziwienia, musiały wydawać się dziwnemi odźwiernemu — spostrzegam się trochę zapóźno, że strasznie jestem natrętną; ale pan to rozumie, gdyż przekonana jestem, że od czasu jak tylko wynajmujecie mieszkania, pewnie nie mieliście lokatora podobnego do tego jegomości.
    — Co do tego to czysta prawda. Pani dobrodziejko, lecz ponieważ pan Renaud opłaca komorne jak najregularniej, ponieważ nie mamy lokatora lepszego od niego, tem więcej, że on nikogo nie przyjmuje u siebie, powiedziałem sobie: Dalibóg! niech on sobie będzie, czem chce. Teraz, czy pani chce obejrzeć mieszkanie?
    — Nie inaczej, gdyż, zdaje mi się, że trudnoby mi było znaleźć lokal dogodniejszy dla mnie.
    W chwili gdy przyszła lokatorka poszła za odźwier-