Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/834

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    — Mój panie, podobne zuchwalstwo!
    — Jakto! zuchwalstwo! cóż to znaczy! czy ja potrzebowałem Waszej Książęcej Mości, czy mnie tutaj potrzebowano?
    — Panie Paskal...
    — Czy to ja przychodziłem do Waszej Książęcej Mości? Czy to ja żądałem pożyczki pieniężnej?
    — Ależ, Mości panie...
    — Ależ, Mości Książę, kiedy przystaję na odrywanie się od moich zatrudnień, ażeby przyjść czekać tutaj w przedpokojach, czego dla nikogo czynić nie zwykłem, zdaje mi się, że Wasza Książęca Mość nie powinienby kazać mi czekać całą godzinę, i to właśnie godzinę najważniejszą na giełdzie, którą dzisiaj, dzięki Waszej Książęcej Mości, opuszczam, Bóg wie dlaczego; jest to jedna nieprzyjemność, obok której jeszcze dziwniejszem znajduję, że adjutanci Waszej Książęcej Mości odpychają mnie.
    — Grzeczność, obowiązki nawet najprostszej przyzwoitości zalecały panu poczekać, dopóki się nie skończy posłuchanie, jakie dawałem właśnie komu innemu...
    — Być może, Mości Książę, ale na nieszczęście, słuszna moja niecierpliwość doradziła mi zupełnie inaczej postąpić, i szczerze powiedziawszy, spodziewałem się zasługiwać na inne przyjęcie, przychodząc pomówić w sprawie usługi, o której wyświadczenie Wasza Książęca Mość usilnie mnie prosiłeś.
    W pierwszej chwili oburzenia swego i gniewu, podnieconych jeszcze grubiaństwem pana Paskala, książę zapomniał, że margrabina de Miranda mogła wszystko słyszeć w przyległym pokoju, w którym się właśnie znajdowała; zdjęty wstydem i czując wtedy potrzebę uśmierzenia opryskliwego finansisty, który przestąpił aż nadto granice przyzwoitości, książę, zadając sobie największy gwałt, ażeby się przynajmniej pozornie okazać spokojnym, starał się, rozmawiając ciągle z Paskalem, odpro-