Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/670

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    się zdaje, jakgdyby mi trzydzieści sześć świec latało przed oczyma; lękam się apopleksji i muszę iść do studni zanurzyć głowę w wiadrze wody, ażebym przyszła trochę do siebie. Czy nie mogłabym i panu służyć?
    — Teraz już wiem, co to znaczy — zawołał były kramarz — to będzie koncert, moja pianistka daje koncert!
    — Gdzie tam! — rzekła odźwierna — meldując ostatnich gości, widziałam, że damy składały swoje mantyle na fortepianie, który jest zupełnie zamknięty i że wszystkie osoby stały rzędem, gdy tymczasem notarjusz...
    — Jaki notarjusz... czy tam jest i notarjusz?
    — Tak, panie, i znaczny jakiś notarjusz! wysoki, otyły mężczyzna: dwa razy tak gruby jak pan przecież go sama meldowałam: Pan Leroi, notarjusz; siedzi on przy stole panny Henminji, a przed nim leżą jakieś papiery; po obu stronach ma dwie świece woskowe, właśnie jakby kuglarz jaki.
    — A może też to jest i kuglarz! — zawołał pan Bouffard — albo jaki wróżący karciarz.
    — Przecież powiadam panu, żem go zameldowała jako notarjusza.
    — Ah, prawda — odpowiedział właściciel, przygryzając paznogcie — prawda, zresztą; nic nie szkodzi, zostanę tutaj, może też co dosłyszę, gdy będą wychodzili.
    I znowu zaczął przechadzać się przed bramą.




    Domyśla się zapewne czytelnik, że skromny pokoik Herminji nigdy jeszcze nie gościł świetniejszego grona.
    Dziewica doznawała nieopisanego szczęścia, zastanawiając się nad niespodziewanem rozwiązaniem tej tak ciężko doświadczonej miłości; ale co ją najwięcej cieszyło, to, że widziała u siebie pannę Bertę de Senneterre, siostrę Geralda, najstarszą córkę księżnej.
    Ah! pani — rzekła Herminja głosem wzruszonym