Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1408

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    cić jego uwagi, ażeby go ująć nieznacznie i bez jego wiedzy przyciągnąć go do sfery wyobrażeń, do jakich chciałem go wyprowadzić.
    — Mój Boże! a dawniej byłby uradowany, zachwycony temi wiadomościami, które pan potrafi uczynić tak zajmującemi.
    — Czy pani nie zauważyła, że od wczoraj objawiła się w nim jakaś zmiana, która zatarła, jeśli tak można po wiedzieć, całą szorstkość jego charakteru.
    — I owszem, panie, uczyniłam toż samo spostrzeżene.
    — Wierzaj mi, pani, ja niemal żałuję tej zmiany — dodał David w zamyśleniu. — Jakakolwiek ostrą, dotkliwą była taka szorstkość, to przynajmniej, możnaby ją było ująć gdzieśkolwiek. Ale co tu zrobić z tą powierzchnią gładką i zimną, jak lód? Nic nie pomoże — dodał pa chwili namysłu — trzeba koniecznie znaleźć jakiś środek...
    — Więc cóż pan myśli o tej tak nagłej zmianie?
    — Czy to jest cisza, następująca po gwałtowności burzy, czy też cisza zwodnicza, jaka częstokroć poprzedza nową burzę? Dowiemy się o tem później. Być może, że to moje przybycie wywołało we Fryderyku ten niespodziewany zwrot.
    — Jakto, panie?
    — Być może, iż nasza podwójna baczność uniemożliwia wszelkie nowe usiłowanie wykonania swej zemsty, być może, iż lęka się, ażeby przenikliwość moja, połączona z przenikliwością pani, nie odkryła jego tajemnicy; dlatego podwoił on także swoją ostrożność i udawanie. Otóż i my powinniśmy z większą jeszcze czuwać bacznością.
    — A w kajetach, które pan wczoraj zabrał, czy nic się nie znalazło?
    — Zastanawiając się długo nad urywkami myśli, o których pani wiadomo, zdaje mi się, że znalazłem pewną wskazówkę, jakkolwiek bardzo słabą, bardzo wątpliwą...
    — I cóż ona wskazuje? — zapytała pani Bastien skwapliwie.