Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1401

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    Poczem nagle zdawał się być niezadowolonym, niecierpliwą ręką zgniótł nieco jednę kartkę rękopisu, następnie rysy jego pokryły się dawną obojętnością i znowu czytał dalej.
    Oblicze Marji odbijało, że tak powiemy każdy odcień, malujący się w rysach David‘a, którego z oka nie spuściła. Była uśmiechnięta i dumna, kiedy on się uśmiechał; smutna, niespokojna, kiedy nie zdawał się być zadowolonym. Wkrótce jednak i po raz pierwszy od dawnego czasu, szczęśliwa matka, zapominając na chwilę swoich smutków, doznała najszczerszej radości z triumfu Fryderyka: oznaki zadowolenia David’a stawały się coraz częstszemi; zajęty, uniesiony opisem, który czytał, zdawał się doznawać jakiejś radości i powtórzył kilka razy wzruszonym głosem:
    — Kochany chłopiec, jakież to szlachetne... wzniosłe... pełne ognia i serca. I to jeszcze... O! co za serce!... co za serce!...
    Mówiąc te ostatnie słowa, David podniósł rękę do oczu zwilżonych nieco łzami, i czytał dalej, nie zważając już wcale na obecność pani Bastien.
    Marja nie straciła ani jednego słowa, ani jednej zmiany głosu, ani jednego poruszenia. Odpowiadała wyraźnie na każde wzruszenie, malujące się na męskiem obliczu David’a.
    Wtedy dopiero, przypatrując się rysom swego gościa, którego widziała dotąd, że tak powiemy, nie wpatrując się w niego, Marja zauważyła, że, jeżeli nie był piękny, to przynajmniej miał twarz pociągającą, tkliwą i śmiałą; mianowicie uderzona została łagodnym, myślącym i przenikliwym wyrazem jego wielkich ciemnych oczu. Nie mogła ona wyłączyć swego syna z żadnej ze swych myśli, z żadnej ze swych uwag; dlatego widząc, że podobnie jak Fryderyk, David miał piękne ręce, jak najstaranniej utrzymywane, i że ubrany był z wykwintną prostotą, dwakroć winszowała sobie, że przyzwyczaiła swego syna do tej sta-