Strona:PL Sue - Siedem grzechów głównych.djvu/1314

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    świerzają moje wspomnienia. A ci głupi mężowie, jakie to figury. Mówię ci to dlatego tylko, moja kochana, ażeby cię przekonać, że jesteś w błędzie względem wicehrabiny
    — Rozumiem, pan Rudolf jest tylko dla niej płaszczykiem.
    — Nic innego, ja mu to już dawniej powiedziałam; bo inaczej mógłby się łatwo złapać, biedny niewinny chłopiec, zwłaszcza, że wicehrabina jest bardzo powabna.
    — Niewinny! niewinny — odpowiedziała Zerbinetta, potrząsając głową — nie tak bardzo, pani margrabino, gdyż pan Rudolf jest jak ów Cherubin, jego miłość ku ładnej matce chrzestnej, nie przeszkodziłaby mu pewnie umizgać się do jakiej Zosieczki.
    — Kochane dziecię! Czy to prawda, Zerbinetto? Czy pomiędzy kobietami wicehrabiny jest jaka, godna jego spojrzenia?
    — Wicehrabina ma przy sobie wysoką blondynkę z Czarnemi oczami, która ma figurę, ale to powiadam pani margrabinie, figurę prześliczną, przytem biała jak łabędź, tłusta jak przepiórka, słowem cała jakby utoczona.
    — I ty myślisz, że Rudolf?...
    — Tak, tak, pani, wszakże pan margrabia już ma i wiek po temu.
    — O zapewne! — rzekła margrabina, biorąc szczyptę tabaki. — Ale — dodała po chwili zamyślenia — ty, co wiesz o wszystkiem, powiedz mi, co to jest za mieszczanka, czy też żona jakiegoś dzierżawcy, która mieszka samotnie jak pustelnica jaka w tym małym domku, leżącym przy drodze prowadzącej do Pont-Brillant? Wiesz już zapewne; domek wygląda jak szpaler, otoczony rozmaitemi roślinami z przedsionkiem wystawionym z prostych okrąglaków, zupełnie jak ta zagroda, w której mój wnuk chowa daniele dla swojej przyjemności. Jakto, jeszcze nie wiesz; Mój Boże, jakaś ty już głupia, Zerbinetto! prze-