Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/974

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Ale, proszę pani, i tak już nadto... niech tylko pani zobaczy! A wreszcie, jeżeli jego przewielebności zawsze zimno, to znowu księdzu biskupowi Halfageńskiemu zawsze gorąco: ciągle poci się.
Księżna wzruszyła ramionami i rzekła do pani Grivois:
— Alboż to jego wysokość ksiądz kardynał Malipieri nie jest starszym od biskupa Halfagen?
— Czy tak, proszę pani?
— Tak, podług hierarchji może jego przewielebność cierpieć gorąco, ale bynajmniej nie wypada jego wysokości cierpieć zimna... Tak więc zrób, co ci mówię, przyłóż drzewa na kominek. Zresztą, nic prostszego; jego wysokość jest Włoch, a jego przewielebność pochodzi z północnej Belgji; rzecz bardzo naturalna, że przyzwyczajeni są do różnych temperatur.
W chwili, kiedy księżna Saint-Dizier dokończyła przeglądu swoich przygotowań, turkot powozów, rozlegający się na dziedzińcu pałacu, ostrzegł ją, że przybyły osoby, których się spodziewała; ani wątpić, że musiały to być osoby dostojne, gdyż wbrew zwyczajowi, wyszła na ich przyjęcie aż do drzwi swego pierwszego salonu. W rzeczy samej był to kardynał Malipieri, któremu zawsze było zimno, i biskup belgijski Halfagen, któremu zawsze było gorąco; towarzyszył im ksiądz d’Aigrigny.
Ksiądz d‘Aigrigny, przystąpiwszy do księżny, rzekł jej półgłosem:
— Czy raczysz, pani, rozkazać, aby wprowadzono tu księdza Gabrjela Rennepont, który chce zanieść do niej prośbę?
— To więc ten młody ksiądz jest tu? — zapytała księżna, mocno zdziwiona.
— Od dwóch dni. Wezwaliśmy go do Paryża za pośrednictwem jego przełożonych... Dowiesz się, pani, o wszystkiem... Co do księdza Rodina, pani Grivois pójdzie, jak wprzód, i wprowadzi go tu małemi drzwiczkami od krytych schodków.