Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/667

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

go posłuszeństwa opanował mnie. Pomimo wstrętu, który sobie wyrzucałem jako wielkie przestępstwo, mając na myśli twoje słowa, zaniosłem książkę do stancji i czytałem ją... O! mój ojcze... jakież przerażające odkrycie wszystkiego, co tylko być może najwystępniejszego... Ach! jaka noc! jaka noc! Straszne obrazy przedstawiały się mej aż dotąd czystej wyobraźni.... świadkiem mi jest Bóg! zdawało mi się, że czuję wyraźnie, jak rozum mój słabnie. Tak... Zmącił się zupełnie... gdyż wkrótce unikać chciałem tej piekielnej księgi, i nie wiem co za zgubny pociąg, jakaś pożerająca ciekawość dyszącego mnie zatrzymywała i do kart zgrozy przykuwała... zdawało mi się, że umrę od wstydu i hańby!... straszna gorączka pozbawiła mnie do reszty zmysłów.
— Mówisz o tej książce wyrazami przygany — rzekł surowo ksiądz d‘Aigrigny — gdyż byłeś ofiarą zbyt silnej wyobraźni: jej to przypisać winieneś owe nieszczęsne wrażenia, jakich doznałeś, czytając książkę wyborną, której nic zarzucić nie można.
— A więc, mój ojcze — odpowiedział Gabrjel z głębokim żalem — nie mam prawa żalić się na to, że moja aż do owego czasu niewinna, czysta myśl, zmazaną została sprośnościami. Po tej strasznej nocy nastąpiła długa choroba; powiadano mi, że kilka razy Obawiano się, abym nie dostał pomieszania. Gdym powrócił do zdrowia... przeszłość wydała mi się jak jakie przykre marzenie... Wtedy powiedziałeś mi, wielebny ojcze, że nie byłem dość dojrzały do pełnienia pewnych obowiązków... Wtedy to prosiłem cię usilnie, abym mógł udać się jako misjonarz do Ameryki... Długo nie chciałeś przychylić się do mej prośby, wreszcie pozwoliłeś... Odjechałem... Ujrzałem się między oceanem a niebem! Wtedy wydało mi się, żem wyszedł jak więzień z ciemnej jaskini; pierwszy to raz, po tylu latach, uczułem wolne bicie serca w siwych piersiach! pierwszy raz uczułem, że jestem panem swej myśli, i ośmieliłem się zastanowić nad mem