Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/401

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

do głowy zmienić się! Chciałabym, moja ciotko, wiedzieć o powodach i celu tego zebrania.
— Dowiesz się, moja panno; ja ci się wytłómaczę bardzo jasno, poprostu i krótko; poznasz cały plan postępowania, jakiego nadal masz się trzymać, a gdybyś nie chciała z należnem uszanowaniem być posłuszną moim rozkazom, będę wiedziała, co mi pozostaje czynić...
— Ależ to prawdziwe wypowiedzenie wojny; to bardzo zabawne...
— Nie idzie tu o wypowiedzenie wojny — odparł surowo pan d‘Aigrigny, urażony szyderskim tonem panny Cardoville.
— A! mości księże — podchwyciła Adrjanna — pan byłeś niegdyś pułkownikiem, jesteś więc bardzo surowy względem żartów... Pan, co tyle winien jesteś wojnie... Pan, co z łaski wojny dowodziłeś pułkiem francuskim, walcząc wprzód przeciw Francji... ma się rozumieć, aby poznać słabą stronę i jej nieprzyjaciół.
Na te słowa, które mu przywiodły na myśl przykre wspomnienia, margrabia zbladł; miał już odpowiedzieć, gdy księżna zawołała:
— Zapominasz się, moja panno, takiej nieprzyzwoitości nie można znieść.
— Tak, ciotko, wyznaję mój błąd, nie powinnam była mówić, że to zabawne, jest to raczej ciekawe... — może nawet bardzo śmiałe, a śmiałość podoba mi się... ponieważ jednak mam być posłuszna, pod karą — potem przerywając i zwracając się do ciotki dodała — pod jaką karą, moja ciociu?
— Dowiesz się...
Adrjanna uśmiechnęła się, ale nic nie odpowiedziała.
Kilka chwil milczenia i kilkakrotne nawzajem spojrzenie na siebie księżny z innymi aktorami, oznajmiały, że po tych dość chwiejnych utarczkach, nastąpić miała poważniejsza batalja.