Strona:PL Sue - Żyd wieczny tułacz.djvu/250

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Nie, moje kochane siostry, — rzekł Gabrjel, biorąc życzliwe ręce dwóch sióstr, — sny... jak wszystko pochodzą od Boga... a ponieważ wspomnienie matki łączyło się z tym snem... tem droższy..powinien on być wam.
W tej chwili drzwi się otworzyły i pokazał się Dagobert.
Aż dotąd sieroty, zajęte jedynie naiwną myślą, że się opiekuje niemi anioł, nie przy pomniały sobie, iż żona Dagoberta przybrała opuszczone dziecię, któremu na imię było Gabrjel i które zostało księdzem misjonarzem.
Jakkolwiek żołnierz upierał się przy swojem, że rana jego była tylko białą raną (jak mówił generał Simon), jednakże starannie opatrzył go miejscowy chirurg; czarna przepaska do połowy zakrywała mu czoło.. Wchodząc do pokoju, mocno się obruszył, widząc, jak nieznajomy poufale trzyma ręce Róży i Blanki. Łatwo wystawić sobie można jego zdziwienie; Dagobert nie wiedział, że misjonarz uratował dziewczęta i jego samego obciął ratować.
Zrana, w czasie burzy, miotany tu i owdzie falami, nadaremno usiłując chwycić się brzegu i wyjść na skałę, żołnierz zaledwie dojrzał Gabrjela w chwili, gdy ten, uratowawszy od śmierci dwie sieroty, obciął także, ale zapóźno, i jemu udzielić pomocy.
Gdy po rozbiciu Dagobert znalazł sieroty w dolnej sali zamku, upadł, jak powiedzieliśmy, zemdlony, z utrudzenia i ze wzruszenia, tudzież z rany; wtedy też nie mógł spostrzec misjonarza.
Weteran marszczyć zaczynał siwe brwi pod czarną przepaską, widząc, jak nieznajomy poufale rozmawia z Różą i Blanką; ale te wnet pobiegły ku niemu, rzuciły mu się w objęcia i okrywać go zaczęły dziecięcemi pieszczotami; gniew jego wkrótce ustał wobec tych dowodów życzliwości, lecz wojak jeszcze ponuro rzucał oczyma na misjonarza, który powstał, tak, że mógł dobrze mu się przyjrzeć.