Strona:PL Stefan Żeromski - Promień.djvu/126

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    ludziom, głównie przy współudziale akuszerek. Część druga, rozdziałów szesnaście, obejmuje środki unikania dyabłów i czarów, czyli leczenie się z uroków. Trzecia wreszcie, rozdziałów trzydzieści pięć, zawiera procedurę. Na początku były zamieszczone, jako aprobaty: bulla Innocentego VIII, papieża, dyplomat Maksymiljana I i pochlebne zdanie wydziału teologicznego w Kolonii. Rzuć no pan okiem, rzuć no pan okiem: ten wstęp ktoś później wystrzygł... Uważasz pan? Ktoś go wystrzygł! Ale my go znamy doskonale, my go umiemy na pamięć, przepisaliśmy go starannie i wkleili w miejsce właściwe... Ba! a to nic? — wołał starowina, prostując okulary i wydobywając książkę, — to nic, ten przypisek polski z wieku XVII-go, inkaustem: «Nie godzi się tem pismem parać nie tylko katolikowi, ale i kapłanowi...» Cóż pan powiesz? Nie godzi się już tem parać... Już przyszedł promień kultury i uderzył w zgniłe mroki! I ktoby to był, co pisał te słowa, ktoby to był?... — szeptał z cicha antykwaryusz, wpatrując się swym ostrym, natrętnym, drwiącym wzrokiem w stare, wyblakłe litery.
    Raduski wziął z rąk jego książkę i oglądał ją, niby cacko, które się może za chwilę rozlecieć. Papier był tu i owdzie podziurawiony przez małe robaczki, zwierzchnia okładka urwana. Zostało z niej tylko drewno wewnątrz, pod spodem ucięty kawałek pergaminu z szeregiem liter tak czarnych, jakby je pracowita ręka mnicha wczoraj stawiała, — i szmat grubej skóry z wytłoczonym emblematem.
    — Polska oprawa — rzekł antykwaryusz, biorąc książkę z rąk pana Jana. — Bardzo ciekawa, bardzo