Strona:PL Stefan Żeromski - Popioły 02.djvu/075

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

głębi, docna, jak wówczas, kiedy spostrzegł, że uratuje Krzysia Cedrę. Zaczął powtarzać cudze słowa, z owem głębokiem, przeraźliwem, a przecież wciągającem niezrozumieniem, z trwogą dochodzącą znów do szaleństwa, do furyi, do zanikania tchu, jak wówczas w Sandomierzu, kiedy pierwszy raz miał przystąpić do konfesyonału.
— Przysięgam — powtarzał — przed Bogiem Najwyższym, całego świata Budowniczym, na zbawienie moje i na honor mój nieskalany, jako skrytości Mularstwa z jak największą dochowam pilnością. Przysięgam, iż póki życia mego, nie dain żadnej pobudki, ażeby skrytości rozniesione były, nie dopuszczę, żeby do wiadomości publicznej bądź napisane, sztychowane lub innym jakimbądź sposobem podane były. Nadto przysięgam i obiecuję jak najświętobliwiej dochować, a w razie konieczności krwią i życiem wszystkich statutów najpoważniejszej sposobności bronić. W przypadku przestąpienia pozwalam mieć gardło przerznięte, serce i wnętrzności wyszarpane i do morskiej rzucone przepaści, ciało moje na popiół spalone i po wszystkich częściach świata od wiatru rozproszone. Niechaj mi Najwyższy świata Budowniczy udziela swej pomocy! Na potwierdzenie przysięgi całuję słowa Zbawiciela mego...
Ledwie nowy mularz ostatnie słowa wymówił, rzekł Mistrz katedry:
— Bracie poświęcicielu, przybliż czarę do krwi!
Rafał rozpoznał, że to książę stoi obok niego i że on nosi miano poświęciciela. Przystawiono mu pod serce chłodne naczynie mosiężne. Zarazem usły-