Strona:PL Stefan Żeromski - Duma o hetmanie.djvu/135

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Pan Lisowski pędzi aż pod Astrachań
I pod szerokie Kaspijskie morze,
A zalewa krwią Miedwieże brody,
A obryzga krwią Troicką skałę,
W cerkwi Rostowa naród morduje,
Przez Kostromę, Jarosław, Uglecz, Wołogdę
Dopadł lodowych morza wybrzeży,
Gdzie się z bałwanem zamróz mocuje,
Gdzie góry lodu ze zgrzytem, z trzaskiem
Wojnę ze sobą toczą na głębi.
Gromią polskie chorągwie Wasyla cara,
Palą zamki dębowe, ludzi sieką w pień.
A gdzie stały miasta, wiatr dmie perzyną,
W lochach kości krwawe opłakuje deszcz...
Ubroczyła się szabla do rękojeści,
Rąbiąc ciało Boga w ludzie nieszczęsnym...

HETMAN:

Ubroczyła się szabla do rękojeści
Rąbiąc ciało Boga w ludzie nieszczęsnym...
Spracowało się szalone ramię.
A obłąkana dłoń ustała z trudu.
Krwawy dym wzbijał się przed moje oczy, kiedym tu do was szedł.
Pod kopytami mego rumaka jęczała głucho spustoszona ziemia.
Książę tego narodu, w którego sercu mieszka rada i głęboko sięgający czyn!
Książę, którego serca nie przejęła żądza korony!
Niech prędko w ziemię wsiąka krew przelana!
Niech kłosy, trawy i święte kwiaty rodzi.