Strona:PL Stefan Żeromski - Duma o hetmanie.djvu/121

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

Wieczny będę miał poczet chudych pachołków, orszak hajduków, gromadę zborowskich sług.
Tak, jakem wielkiemu kanclerzowi zajeżdżał drogę, tak, jakem każdą polską drogę swoją uczynił, taksamo póki zechcę, czynić będę.
Każdą polską sprawę — swoją uczynię sprawą.
W każdej radzie zasiądę, — ja wygnany, — i jeśli przeciw mojej woli toczyć się zechce, splączę ją, zmieszam, zniweczę, w kłótnię jednostek, w war ambicyi, we wściekłą zwadę zamienię.
Tam gdzie ma wola, obrócę krok.
Bo moje jest to królestwo.
Po za niem szukać będę sojuszu.
A jeśli zajdzie potrzeba, przeciwko niemu przywiodę obcego władcę.
Ty zaś na mnie, na Samuelowego upiora, nijakiej nigdy rady nie znajdziesz.
Bo jam jest, jako wszystka Polska olbrzymi.
Aż przyjdzie moja straszliwa noc w więzieniu, aż przyjdzie mój całonocny płacz do samego świtania.

KRÓL:

Śni ci się w trumnie podły sen.
Nadejdzie kiedyś inny, nie twój czas.
Jam tu był dostał, oprócz doczesnej korony wieczysty indygenat.
Ziemia ta moja jest także!
Szczerbym nie przydał polskiej tarczy.
Stałem u Gdańska na złotym piasku kaszubskim i piersiami wciągałem srogi wiatr morza.
Siadłem na wasz koń, szablę wziąłem, nabiłem