Strona:PL Stanisław Wyspiański-Klątwa.djvu/097

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MŁODA.

Jakież mnie życie wypędzonej;
pagarda wszystka, pogardzonej.

PUSTELNIK.

Chcesz śmierci?!
straszna twoja Dola!

MŁODA.

»Wyżeńcie het na pola« —
słyszałam wyrok, to jak młotem
serce mi biło; wiem o stosie;
tem jednem duszę zbawię;
jakiesi księgi piszą o tem
boskie, — —
..............
kędy się zwrócę wylękniona,
ścigają wszędy mię zwidzyska
po nocach, w dniu, na jawie,
jacyś mię gonią, widzę zbliska
przy twarzy tuż ich twarze,
już, już nademną ich ramiona,
rąk podniesionych zwarte koliska.
Ciskają na mnie gruz, kamienie,
uciekam darmo, — gonią, gonią,
próżno się chronię przed ołtarze,
wołają: Śmierć, Śmierć, Zatracenie!

PUSTELNIK.

— Złe Moce przyszły po nią!!

(W miarę słów młodej, pustelnik cofa się w przerażeniu i znika ku stronie kościoła. Młoda, po jego odejściu, rozgląda się po ogródku, po otoczeniu całem, postępuje krok za krokiem bar-