Strona:PL Stanisław Wyspiański-Klątwa.djvu/096

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MŁODA.

Wedle nowych słów.

PUSTELNIK.

Bóg...
rozum tych mąci, których przeklina.
Ofiary żywe!

MŁODA.

Wyście rzekli,
ja oto klątew tych przyczyna.

PUSTELNIK.

Chcesz skalać zbrodnią
świętość daru,
chcesz w ogień wzmięszać krew.

MŁODA.

Ciało spodlone w grzesznym kale,
Czyścowych ogni święte próbą,
wyzwoli w mękach dusze;
przycichnie Boży gniew.

PUSTELNIK.

Wiara straszydeł, Czarcie sidła,
co wloką cię do zguby,
a wyzłacanych sfer mamidła
kłamstw obiecują; ty zbrodniarka!

MŁODA.

Precz stąd, wy Boga mi nie gródźcie,
Mojej Niedoli ja żniwiarka;
niczem mi życie, wypędzonej.

PUSTELNIK.

Ty wypędzona?! tak okrótnie!