Strona:PL Stanisław Wyspiański-Klątwa.djvu/094

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tam wasze słowo cóż znaczyło!
..............
Idźcie mi z oczu, stary człowieku,
wróćcie w las;
na moje Bóle i Rozpacze,
ani pociechy, ani leku,
mnie co z was.

PUSTELNIK.

(wyciągając rękę ku młodej i ku dzieciom).
Urodzie ziemskiej błogosławieństwo,
tobie i dzieciom na drogę ciemną...

MŁODA.

Precz! — twoje słowo Czarów
przekleństwo,
Bóg sam mnie król nademną! —
wy precz...

PUSTELNIK.

Zbłąkana,
cóż to ty gadasz.

MŁODA.

Ja skazana,

PUSTELNIK.

Gdzie wiedziesz dzieci!

MŁODA.

Na ofiarę.

PUSTELNIK.

Kobieto, igrasz ze sumieniem.