Strona:PL Stanisław Wyspiański-Klątwa.djvu/091

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MŁODA.

Bogu się patrzy dań —
ofiarę niosę, — wiedę sama.

PUSTELNIK.

Tak wam się świętość
w oczach świetli,
wy młoda.

MŁODA.

Marność, co spali się i zetli,
moja uroda.

PUSTELNIK.

Cudza przewina;
wyście bo rośli, jak krew żądała,
jako w ostępie kwiat, roślina,
bujno i płodno.

MŁODA.

Czas jest, że wiem, co Bóg przeklina.
Czas, bym się sługą stała godną
i krew uhamowała.

PUSTELNIK.

Po was niczego nikt nie czeka.

MŁODA.

Tem łatwiej spełnię wszystko moje.

PUSTELNIK.

Was do niczego nikt nie wzywa.

MŁODA.

Toć to już wie gromada cała,
że prze mnie klątwy złość straszliwa.