Strona:PL Stanisław Wyspiański-Klątwa.djvu/073

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MŁODA.

Ani przeklinaj, ani kochaj,
jeno, gdy znasz już Sądy — Boże,
skazanej w modłach chciej spominać.

MATKA.

Cóżbyś nieszczęsna zamierzyła.

MŁODA.

Wyrocznia Sądem zasądziła.

MATKA.

Przecz syn mój przez cię traci duszę.

MŁODA.

Jedno me dziatki kochać muszę.

MATKA.

Co chcesz szalona.

MŁODA.

Boża wola.

MATKA.

Chcesz zginąć, spłonąć, synu! synu!
(Chce biedz ku sionce; młoda zastępuje jej drogę).

MŁODA.

O stójcie stara, matko, — Pani
nie, — nie... —
co inne wyrzec chciałam,
jenoście pierwsi rzekli sami;
na obce wsie i obce pola
precz stąd chcę pójść. —