Strona:PL Stanisław Wyspiański-Klątwa.djvu/057

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MŁODA.

Dasz stołków ze świetlicy!

PAROBEK.

Dwa stołków! —

MŁODA.

Trzy.

PAROBEK.

Jak trzy!?

MŁODA.

Ciewy! a może ci nie prawie, —
mrucz ino!

MATKA.

Wa, rządzicie cale

MŁODA.

Ładzę, —

MATKA.

Toście tu za panią.

MŁODA.

Słyszę że pobędziecie z nami.

MATKA.

Ano wam tego nie pochwalę,
że młoda, tuście sami.

MŁODA.

Może kto czernił mnie przed wami.